• TAKIE TAM

    Ten o wujku Przemku…

    Po raz pierwszy od czasu powstania tego bloga, miałem problem z napisaniem tekstu. Dlaczego? Ano dlatego, że – i może trudno w to uwierzyć – aż 90 procent wszystkich wpisów z działu TAKIE TAM na tej stronie, zawiera sytuacje, które naprawdę wydarzyły się w realnym życiu (i które to sytuacje dla lepszego odbioru zostają zazwyczaj ciut przejaskrawione). Pozostałe 10 procent to rzeczy pisane wedle przyświecającego PisanePoPijaku hasła: Historia nie żyje, dopóki nie zostanie przez kogoś wyobrażona.* I tu dochodzimy do piątkowych ankiet. Po co one w ogóle powstały? Odpowiedź najlepiej zrozumie ten, kto próbował kiedyś „bawić się w pisanie”. W moim przypadku sprawa wygląda tak, że absolutnie zdaję sobie sprawę…

  • TAKIE TAM

    Ten o Murzynku Bambo…

    Jednej rzeczy na świecie nie potrafię skumać. To znaczy więcej jest oczywiście takich rzeczy, ale ta konkretna zadziwia mnie od zawsze. Mianowicie: Po chuj jeść gorzką czekoladę? Autentycznie tego nie ogarniam. I zanim wszystkie chodzące Wikipedie na mnie naskoczą uprzedzę – tak, wiem, że zdrowsza, że w sumie to dobra dla człowieka i że „prawdziwą” czekoladą jest właśnie na gorzka. Co nie zmienia faktu i pytania pod tytułem: „Jak można to jeść?”. Przecież to się mija z celem! Czekolada jest po to, żeby była słodka! Wcinanie gorzkiej jest dla mnie niczym hmmm… słodzenie kawy solą, czy pierogi z kapustą i grzybami w sosie z bezy. Totalny absurd! Gorzka czekolada jest…

  • FILM,  RECENZJE

    Ten o porywaniu się z motyką na Słońce, czyli “Vox Lux” [recenzja]

    Choć na plakacie okraszającym ten tekst znajduje się boska Natalie Portman i pozwolę sobie uprzedzić fakty, zdradzając już na starcie, że zagrała na dziesięć gwiazdek, a rola w Vox Lux, mimo iż zupełnie inna od tej z Czarnego łabędzia to ta sama liga wśród aktorskich kreacji, to nie na piękną Natalie chciałbym zwrócić uwagę we wstępie. W centrum zainteresowania postawię bowiem niejakiego Brady Corbet i jeśli nie kojarzycie tego nazwiska, to radzę je zanotować gdzieś na marginesie. Nie będę udawał mądrzejszego aniżeli rzeczywiście jestem i przyznam się bez bicia – fakty, które zaraz przytoczę przyswoiłem dopiero po seansie omawianego tu filmu (którego scenarzystą i reżyserem jest wspomniany pan Corbet). Napiszę…