• TAKIE TAM

    Ten o fałszywych nogach…

    Wbrew pozorom, rzadko oglądam telewizję. Tak się jednak złożyło, że któregoś z ostatnich dni wieczorem odpaliłem tivi, a tam – na jednym z popularniejszych w Polsce programów – serwis informacyjny. I wiadomo: Iran, USA, Australia oraz – Panie premierze, jak tak dalej pójdzie to nas wyjebią z tej Unii! (grzmi reporterka) – Bzdury! Nie wyjebią! Jesteśmy motorem napędowym tego grajdołka! (odpowiada Mati) – Ale, panie premierze, a co z sądownict… – Proszę natychmiast wyprowadzić tę panią! itd. Klasyczny serwis informacyjny znad Wisły. Aż tu nagle, niczym grom z jasnego nieba, news dnia: Gdzieś tam w Polsce, na terenie gdzie znajduje się jakaś restauracja, znajduje się i parking. I wszystko byłoby…

  • TAKIE TAM

    Ten o globalnym ociepleniu…

    Zapewne nikt z Was już nie pamięta, bo i po co mielibyście zaprzątać głowy tak nieistotnym faktem, skoro ja sam ledwo sobie o nim przypomniałem. O czym? O wpisie sprzed niemal trzech lat. W lutym 2017 światło dzienne ujrzał bowiem tekst pt.: Ten o wyśnionym przeznaczeniu…, czyli krótka historia powracającego do mnie niczym bumerang, niezbyt optymistycznego snu, który to nawiedza mnie regularnie od jakichś piętnastu lat. I tutaj mały SPOILER, mianowicie… śni mi się mój pogrzeb. Podlinkowany wyżej wpis nie jest dobry. Ba, to jedno z największych gówien w historii tego bloga! Ani to ładne, ani składne i w ogóle jakieś takie smętne. Powiem szczerze: nawet mnie bolą oczy od…

  • TAKIE TAM

    Ten o ślubie Mojej Kochanej Pyzuni…

    Nie bez powodu blisko trzy lata temu pojawiła się w jednym z pierwszych wpisów na tym blogu (a już na pewno pierwszym z zakładki FILM). Był 10. grudnia 2016, mniej więcej tydzień przed oficjalnym startem Pisane po pijaku. Pamiętam wszystko z dokładnością jakby wydarzyło się dosłownie wczoraj, był to bowiem czas gorączkowego wyszukiwania prezentów dla najbliższych. Miałem już coś dla rodziców i siostry, jednak dla niej – mej ukochanej, absolutnie nic. Pamiętam też jak zręcznie wybrnąłem z prezentowego problemu. Zadedykowałem jej wpis na blogu, była wniebowzięta. Ona z kolei obdarowała mnie nowiutkim Porsche i wysadzanym diamentami Rolexem. Dla równowagi dołożyłem więc do jej świątecznej paczki dmuchanego, różowego flaminga. Tak o,…