MUZYKA,  TAKIE TAM

Ten o rytmie, którego nie poznał Stefan…

Gdyby ten wpis, był normalnym wpisem blogowym z tytułem, to tytuł brzmiałby „Ten o dziewczynie ze złota”. Na szczęście to tylko wpis na Fejsie, więc luz. Jeśli to czytacie, macie teraz trzy opcje: a) Przewinąć dalej i zapomnieć. b) Od razu kliknąć link z Youtube’a na samym dole. c) Jako, że mamy piątek, a do piątku pasuje muzyka, możecie poświęcić 5 minut swojego życia na przeczytanie tego wpisu, w którym 35. letni, nie słuchający radia koleś spróbuje się odmłodzić niczym Krzysztof Ibisz i powie Wam co jest FRESH w dziedzinie muzyki. I to bardzo FRESH, bo świeże, z dzisiejszego poranka 😮 Wpis z gatunku opowiastka z życia/ „recenzja” HITU z czołówek list.

Tak naprawdę to na muzyce znam się raczej słabo. Jedyny „zakres” muzyki z jakiego mogę się wypowiadać to amerykański rap i ciepłe „czarne” kobiece głosy. No i tyle o ile – pop. Tak, pop jest spoko. Michael Jackson był spoko. Mniej spoko jest wtedy kiedy masz 35 na karku i przypominasz sobie głównego bohatera „40 latka” myśląc „Booooże, przecież jaki to był dziad!! Ja zaraz też będę taki?!”. Ba, jestem tak stary, że w ogóle pamiętam „Czterdziestolatka”! Dramat wisi w powietrzu. Zwłaszcza, że gdzieś chwilę po tym jak licznik przekroczy trójkę z przodu załapujesz, że nie wiesz już co się dzieje w muzyce i to dopiero jest solidne zderzenie ze ścinaną zwaną życiem! Mało tego, po trzydziestce w głowie powoli załącza się wielka czerwona lampka z napisem „Jeeeny, jak ta nowa muza mnie wk****a”! Zaczynasz myśleć jak Twoi rodzice, gdy miałeś 13-18 lat! Nie jest dobrze. Zresztą o czym my mówimy skoro ja pamiętam jak Justin Timberlake był młody, a jego żonę oglądałem w serialu na jedynce. Serial nazywał się „Siódme niebo” a ona grała zbuntowaną córkę pastora. Teraz mają wspólne dzieci, a Justin prawdopodobnie zaczyna przykrywać siwiznę farbą do włosów. Tak bardzo jestem stary. Na dodatek praktycznie nie słucham radia, więc nie za bardzo wiem co jest na fali nawet z tych kawałków, które brzmią dla mnie teraz jak moje młodzieńcze hity brzmiały dla mojego taty, czyli „WYŁĄCZ TO RZĘPOLENIE!!!”. Nazwijmy rzecz po imieniu: muzycznie jestem w czarnej dupie.

 

Aaaaale…
Jest jedno „ale”!
Znam jedno gorące obecnie nazwisko! 😮

Dziewczyna jest o dekadę ode mnie młodsza, ma 25. lat i jakoś aż dziwnie to pewnie brzmi, kiedy taki starzec zacznie zachwalać młodziutką popową gwiazdkę. Przy okazji pozdrawiam moją również o dziesięć lat młodszą siostrę. Nati, wiedziałaś, że jesteś w wieku Ariany Grande?
Ja też nie.

 

No więc właśnie – dziewczyna nazywa się Ariana Grande. W przeciągu około roku na jej koncercie terrorysta zdetonował bombę zabijając kilkanaście osób, a jej były facet (nawiasem mówiąc znany za Oceanem raper) popełnił samobójstwo, o co miliony fanów jego fanów, oskarżyły Grande właśnie. Kumacie być 20-letnią gwiazdą znaną na cały świat i dostać nagle w pysk morzem hejtu? Ciężka sprawa. Tyle z tematów Pudelkowych (tak, czytam Pudelka. Serio.). Wracając do tematów muzycznych… co w tych średnio sprzyjających warunkach robi dziewczyna? Wydaje płytę. Płyta nazywa się „Thank U, next”, wydana została dosłownie dzisiaj, czyli w piątek (mówiłem, że będzie FRESH! 😉 ) i jest absolutną petardą!

 

Być może nie potrafię docenić rocka z najwyższej półki. Być może (a nawet na pewno) nigdy nie będę znał się na disco polo. Z muzyki poważnej raczej też nie błysnę. Ale pop, który się wyróżnia poznam. Ktoś powie, że słabo, bo to „tylko” muzyka „dla wszystkich”. O dziwo i w takim gatunku trzeba wiedzieć jak to się robi. A uwierzcie mi, Ariana Grande wie jak to się robi. Nie będę zanudzał recenzją, której zresztą przy moich brakach nie potrafiłbym napisać, jednak mówiąc w skrócie: ta płyta wyprzedza swoje czasy. Biorę odpowiedzialność za te słowa 😉 Krążek z pogranicza popu oraz R&B, w którym to R, czyli rhytm chwyta w pierwszych taktach i trzyma do samego końca. Plus anielski głos dziewczyny, która wszystko czego się dotyka zamienia w złoto (nie licząc oczywiście zamachu oraz samobójczej śmierci byłego… taki angielski „żarcik”).

 

Kawałek poniżej (swoją drogą klip również premierowy z dzisiaj) to jeden z najlepszych przykładów. Nie jest nawet w trójce najlepszych numerów z tego albumu i dla wielu zabrzmi jak „zwykły radiowy hiciorek”. I tak, jeśli na co dzień słuchacie stacji radiowych nadających najświeższe hity, to możecie się już powoli zacząć osłuchiwać z nutą, która będzie młócona wszędzie przez najbliższy miesiąc. Tyle tylko, że nawet ten „zwykły hiciorek” wyprzedza konkurencje ze swojego gatunku. I to wyprzedza sporo.

Tak, czy siak, nadal raczej nie znam się na muzyce, ale jeśli jesteście w podobnym do mnie wieku – zaczyna was pobolewać w miejscach, w których nigdy wcześniej nie bolało, wieczór pod kocem z herbatą wydaje się być bardziej atrakcyjny niż całonocna impreza i również nie macie pojęcia co obecnie jest HOT… to teraz już wiecie 😉 I słowo daję, że tak kozackiej muzy jaką serwuje wyglądająca niczym z rozkładówki Playboya dziewczyna o fenomenalnym głosie na bank nie słyszał sam Stefan Karwowski!*

* Dla tych co urodzili się po Windowsie 98: Jest to główny bohater serialu „40 latek” nadawanego w Polsce przed nastaniem Nokii 3310, Spice Girls oraz przelewów bankowych bez wychodzenia z domu.


Ariana Grande – break up with your girlfriend, i'm bored

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *