Ten, w którym film przebija książkę, czyli “Ojciec chrzestny” [recenzja]
Film nazywany jest kultowym i znaleźć go można w górnej części tabeli wszystkich liczących się branżowych rankingów. Nie inaczej sprawa ma się z literackim pierwowzorem historii, którą zna chyba każdy. I choć wstyd się przyznać, muszę to zrobić, by cały niniejszy tekst miał jakikolwiek sens: Jeszcze dwa dni temu, miłośnikowi popkultury takiemu jak ja, opowieść o losach rodziny Corleone była w dużej mierze obca. Dziwne to o tyle, że nie mam nic przeciw kinu gangsterskiemu, ba, zdarzają się w tym gatunku dzieła, które kocham miłością prawdziwą, jak chociażby Kasyno, czy Wściekłe psy. Nie jest też oczywiście tak, że o samej historii nie wiedziałem nic, w końcu do samego filmu podchodziłem…
Ten o fałszywych nogach…
Wbrew pozorom, rzadko oglądam telewizję. Tak się jednak złożyło, że któregoś z ostatnich dni wieczorem odpaliłem tivi, a tam – na jednym z popularniejszych w Polsce programów – serwis informacyjny. I wiadomo: Iran, USA, Australia oraz – Panie premierze, jak tak dalej pójdzie to nas wyjebią z tej Unii! (grzmi reporterka) – Bzdury! Nie wyjebią! Jesteśmy motorem napędowym tego grajdołka! (odpowiada Mati) – Ale, panie premierze, a co z sądownict… – Proszę natychmiast wyprowadzić tę panią! itd. Klasyczny serwis informacyjny znad Wisły. Aż tu nagle, niczym grom z jasnego nieba, news dnia: Gdzieś tam w Polsce, na terenie gdzie znajduje się jakaś restauracja, znajduje się i parking. I wszystko byłoby…
Ten o głosie, w który warto się wsłuchać, czyli “Okja” [recenzja]
Rozpocznę niniejszą recenzję dokładnie tak samo jak zacząłem polecający Okję wpis na Facebooku. Otóż zaledwie trzy dni temu niejaki Bong Joon-ho, reżyser rodem z Korei Południowej, zgarnął jedną z najważniejszych branżowych nagród – Złotą Palmę na Festiwalu Filmowym w Cannes. Do rywalizacji stanęło dziewiętnaście produkcji, w tym m.in. najnowsze obrazy Quentina Tarantino, czy Pedro Almodovara, jednak żaden z dwóch ubóstwianych przez miliony widzów na całym świecie twórców nie mógł cieszyć się finałowym triumfem. Ten przypadł w udziale, jak już wspomniałem, Koreańczykowi za obraz zatytułowany Parasite. Żaden ze mnie ekspert z dziedziny południowokoreańskiej kinematografii, dlatego nie będę nawet próbował ukrywać, że dopiero po tak znaczącym sukcesie jak wspominana Złota Palma, postanowiłem…