Ten o plackach…

Ten o plackach…

HIT DNIA!

Wchodzę na zgłoszenie bo babka twierdzi, że telewizja jej nie odbiera i nie wie czy to wina telewizora czy kablówki czy **** wie czego. Po wnikliwej 2-minutowej obserwacji stwierdzam, że niestety telewizor jest do wyje… do wyrzucenia. Już chcę wychodzić, nagle babka łapie mnie za ramię (a uścisk miała zadziwiająco silny) i pyta czy coś płaci. Jako że widzę że wygląda na taką co z niecierpliwością czeka aż listonosz przyniesie emeryturę, odpowiadam stanowczo: NIE, nie trzeba. Na co ona pokazuje mi stół i mówi że mam usiąść i zjeść placki ziemniaczane KTÓRE SPECJALNIE DLA MNIE ZROBIŁA(!!!).

Patrze, na talerzu ze 20 placków i wszystko fajnie, ale co będę babie placki wyjadał? Mówię, że również dziękuję ale nie. Babka jakby nie słysząc mojej odpowiedzi pyta czy podać cukier albo serwetkę żebym się nie ubrudził. Po raz kolejny: Nie, nie trzeba, dziękuję, spieszę się. Na to ona spokojnym tonem: „Pan jest w pracy to pewnie dawno Pan nie jadł, proszę usiąść”. Kierując się w stronę wyjścia dziękuję jej po raz trzeci. Nagle, jak nie ruszy do tych drzwi i bach – całym ciałem zasłoniła drzwi niczym Artur Boruc naszą bramkę na Mundialu w Korei i Japonii i mówi że mnie nie wypuści jak nie zjem. Rozglądam się czy balkon chociaż jest otwarty, czy jeszcze mam jakąś szanse. Nie było balkonu. Ta stoi cały czas przy drzwiach, wskazując głową stół. Poddaje się wiec i mówię, że mogę wziąć jednego na drogę:

– Weźmie Pan dwa

– nie, naprawdę, jeden wystarczy

– bierze Pan dwa bo się nie odsunę

– jeden

– dwa.

No i wziąłem cztery.


Fot.: pixabay.com

To też może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *