Kolejna odsłona Między Wenus a Marsem, w której tym razem – po raz pierwszy – pod lupę weźmiemy najnowsze dzieło jednego z rodzimych autorów. Nie jest to jednak wybór z przypadku, gdyż o samym twórcy mówią, iż „z książki na książkę jest coraz lepszy”, a przecież już debiutem zachwycił zarówno publiczność jak i krytykę. O najnowszej powieści, na której skupimy się za chwilę powiadają z kolei, że to murowany kandydat do przyszłorocznej nagrody Nike; nie rzadko pojawiają się również głosy iż jest to najlepsza polska powieść 2017! Wiadomo już chyba o kim oraz o jakiej książce mowa, prawda? Tak, dzisiaj przyjrzymy się „Rdzy”, czyli kolejnemuCzytaj dalej »

Ładnych kilka lat nie jechałem już autobusem. Nie żebym był „ę-ą” co to gardzi komunikacją miejską i podróżowaniem z innymi śmiertelnikami, nic z tych rzeczy, tak się po prostu złożyło. W końcu jeździło się pół miasta, dzień w dzień przez 5 lat do szkoły. Nie wiedzieć zresztą po co skoro nic stamtąd nie wyniosłem, no ale nieważne. Ładny był dziś poranek – ciepło, słonecznie itd. 8:35 – podchodzę na przystanek i już mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia – typowy oldschoolowy przystanek – obdrapana ławka, zerwany rozkład jazdy, bez tych nowoczesnych udziwnień typu daszek, wiata czy jak to się tam nazywa. Jak padaCzytaj dalej »