TAKIE TAM

Ten o aucie Angeli Merkel i dwóch morałach …

Dzisiaj jest wielki dzień! Dzisiaj jest dzień, w którym postanowiłem dotrzymać słowa! Jak wspomniałem na Facebookowym profilu, od teraz ankiety będą pojawiały się co piątek (postaram się, by wybór nie był oczywisty) a zwycięzca (obojętnie czy będzie to osoba, miejsce, zdarzenie) znajdzie się w PisanymPoPijaku tekście jeszcze przed następnym głosowaniem. Co za tym idzie – macie realny wpływ na działanie tej strony 🙂 I właśnie dzisiaj nadszedł dzień pierwszego z ankietowych wpisów, a w nim winner pojedynku Meghan Markle VS Kate Middleton. Początkowo zastanawiałem się, czy dam radę to napisać, czy nie wyjdzie na siłę itd. Okazało się, że nie, to prostsze niż myślałem. Kończąc słowo wstępu dodam jeszcze, że wynik ankiety mocno mnie zaskoczył, bo choć sam opowiedziałem się po zwycięskiej stronie, nie sądziłem, że tak właśnie będzie. No, ale do rzeczy…

Tydzień rozpoczął się całkiem spoko chyba dla każdego, bowiem był to jeden z niewielu poniedziałków legalnie wolnych od pracy. Jeszcze większy plus stanowił fakt, że był to jeden z zaledwie sześciu w tym roku (i forever) poniedziałków z „Grą o tron”. Wreszcie doczekaliśmy momentu, na który wszyscy czekali od początku przygody z serialem. Kto wygra? Kto przegra? Kto przeżyje? Co oni mają zamiar robić w tych trzech odcinkach po WIELKIEJ BITWIE? Pytań nasuwają się setki, a odpowiedzi na wiele z nich poznamy prawdopodobnie już za kilka dni. Jednak jako, że nie każdy musi być fanem historii z Westeros*, jadę dalej…

Generalnie poza wolnym poniedziałkiem nie jest różowo. W ramach rekompensaty za jeden dzień luzu idę do pracy w sobotę, a na domiar złego jeszcze się rozchorowałem. Początkowo myślałem, że jakieś pyłki może, że alergia, ale kiedy tracisz głos a w gardle czujesz tarkę, to raczej nie jest to kwestia pyłków. Pochodną samopoczucia jest brak sił i ochoty na jakąkolwiek aktywność i obojętnie, czy mowa o jeżdżeniu na rowerze, czytaniu książki, skakaniu na bungee, czy oglądaniu seriali. Autentycznie nawet to ostatnie mnie odstrasza, a jestem serialowym freakiem. Jedyne co oglądam pomiędzy kolejnymi smarknięciami to pewien kanał na YT, na którym trochę drętwy dziadek prowadzi wywiady i poznaje życie bezdomnych, ćpunów i takich tam. Ogląda się nawet ok. Drugą opcją jest telewizyjna papka, a w niej z kolei nadziałem się ostatnio na niezłą akcję. Program w stylu Uwaga pirat!, Drogówka, czy coś tam. W każdym bądź razie sytuacja wyglądała tak: Jechała sobie jakaś babka (i nie przytaczam tej historii, żeby dopiekać kobietom-kierowcom, po prostu akurat tak się złożyło, że prowadziła babka). Jedzie, jedzie, niby wszystko spoko, tylko gdzieś jej się zapomniało, że dojeżdża do świateł i może dobrym pomysłem byłoby wcisnąć hamulec. Zapomniała. Ludzka rzecz. Zdarza się najlepszym. No więc samochód tej babki uderza w inny samochód, ten inny samochód uderza w kolejne auto, to kolejne auto uderza w autobus, który z kolei uderza w stojącą przy krawężniku latarnię. A ta latarnia spada na przechodzącego akurat tamtędy gościa. To się dopiero nazywa znaleźć się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie, co? I to nie jest zmyślona historia na potrzeby tekstu, serio wydarzyło się to na polskich drogach, być może w Twoim mieście. I tak sobie pomyślałem, że ta biedna kobiecina, która zapomniała przyhamować będzie miała nie lekko przejebane! Szkoda mi jej, bo jest jedynie zwyczajną, szarą obywatelką, malutkim trybikiem w tej wielkiej machinie. Trybikiem który nie wywinie się od mandatu. Nie jest jedną z czterech kobiet, którym uszłoby to płazem. Zastanawiacie się teraz pewnie kto zalicza się do szczęśliwej czwórki? To Beyonce, Kim Kardashian, KATE MIDDLETON… i Angela Merkel.

I oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że każda z nich posiada prywatnego szofera, który wozi wygodnie tyłeczek na podgrzewanym skórzanym siedzeniu, a znane niewiasty (sorry za tę niewiastę, Angela) nie mają nawet pojęcia, który pedał to sprzęgło, a który gaz. Popuśćmy jednak wodze fantazji i załóżmy, że taka dajmy na to Kate Middleton jedzie sobie jak wszyscy u niej w kraju po nie tej stronie jezdni co trzeba. Jedzie pewnie, bo tak się akurat składa, że Kate od małego pasjonuje się motoryzacją, wie gdzie znajduje się chłodnica, wie jak sprawdzić poziom oleju itd. dlatego samo prowadzenie auta to dla niej czysta przyjemność. Odchodząc więc od królewskiego stołu, gdzieś pomiędzy wytarciem puddingu z kącików ust, a ukłonem w stronę Elżbiety wpada na genialny pomysł: „Aaa, pobujam się przed kolacją po Londynie, z zimnym łokciem. Kto bogatemu zabroni?”. Jako, że nie zabroni nikt, pojechała. No i jedzie – zimny łokieć jest, wiatr smagający włosy również, nawet okulary przeciwsłoneczne się przydają, bo to jeden z tych niewielu w Wielkiej Brytanii dni, kiedy kwietniowe Słońce zabija ostrość widzenia. I może to właśnie przez oślepiającą, ognistą kulę u góry, może przez przelatującego nieopodal kosa, a może ponownie wkurw ją złapał na samą myśl o tej durnej Meghan (Boże jak ona jej nienawidzi! Mówiła Williamowi, żeby naprostował rudego braciszka, że to zły wybór, ale rudy oczywiście swoje!Nie przegadasz!). Co było przyczyną nie dowiemy się już nigdy. Faktem jest jednak, że hamulec został wciśnięty zbyt późno. Rozpędzona Kate dojeżdżając do świateł uderza w stojący przed pasami samochód, ten taranuje kolejne auto, to auto wpada na autobus, a popchnięty autobus strąca latarnię, która to zwala się na przechodzącego tamtędy zwykłego, prostego obywatela. Myślicie, że księżna przejęłaby się przechodniem? Latarnią? Wolne żarty! Zasmuciłoby ją jedynie, że nie ma jak wrócić do domu, bo przecież nie z buta.

Tak naprawdę to żartuję, akurat z czterech wymienionych pań, jedynie Kate ruszyłoby sumienie. Beyonce o kolizji dowiedziałaby się dzięki rozmazanej na ustach pomadce, Kim wygląda sukowato, więc jej z automatu nie liczymy, a Angela jak wiadomo nie jeździ normalnymi autami tylko czołgiem. Może to zapisana w genach pamiątka po przodkach? Może zwyczajne hobby? Ciężko powiedzieć, paleontolodzy sprzeczają się w tej kwestii po dziś dzień. Najważniejszy jest jednak jak zawsze morał. A co ciekawe, z tej historii płyną nawet dwa. Oba banalne. Pierwszy: Kiedy dochodzicie do przejścia dla pieszych, przy którym stoi słup starajcie się tak stanąć, by w razie draki móc zareagować [OPISANA KOLIZJA Z LATARNIĄ I PRZECHODNIEM WYDARZYŁA SiĘ NAPRAWDĘ]. Drugi morał jest jeszcze bardziej oczywisty:


* “Gra o tron” jest genialna choćby z powodu tworzenia na naszych oczach części tej historii w wydaniu audio z 2019! 😮 Autentycznie EPICKIE…

Florence + the Machine – Jenny of Oldstones (Lyric Video) | Season 8 | Game of Thrones (HBO)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *