Ten o liście do słodkiego obsrańca…

Ten o liście do słodkiego obsrańca…

Dzisiaj to już się naprawdę wkurwiłem!… ale do tego jeszcze dojdziemy, bo generalnie zaczęło się całkiem znośnie. Wstałem zajechany jak zwykle – dzień jak co dzień tyle, że czwartek, czyli prawie piątek – jeśli dobrze się zaciągnąć, w powietrzu czuć już weekend. Dwa dni wolne od pracy, po których okaże się, że to o dwa za mało, no ale lepsze to niż nic. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nadchodzący weekend zakończymy z uśmiechami na ustach po tym jak Lewangolski zmiecie z piłkarskiej mapy Europy reprezentację Czarnogóry. Wstaję więc, słonko świeci tak, że na dobrą sprawę można by chodzić po dworze w samej bluzie. „Jakoś zleci” – myślę sobie, ale wtedy trafiam na jednego z nich, chociaż bliższe prawdy byłoby stwierdzenie „on trafia we mnie” i rujnuje ten słoneczny czwartek. Zapamiętaj jednak obsrańcu – dzień zemsty jeszcze nadejdzie, a ty nie znasz dnia, ani godziny.

Dzisiaj to już się naprawdę wkurwiłem! Mija kolejna godzina zaskakująco ciepłego czwartku i tak się jakoś złożyło, że trafiłem na zgłoszenie niedaleko rodzinnego domu. „Wpadnę odwiedzić mamę, fajna z niej babka, więc co mi szkodzi” – zachęciłem sam siebie parkując auto pod wielkim osiedlowym dębem. Po 10 minutach, spalonej fajce i szybkich ploteczkach wychodzę z klatki i sam nie wiem czy to przeczucie, czy może szósty zmysł, ale coś mi podpowiada, że za chwilę nie będzie mi do śmiechu. Szybkim krokiem zmierzam w stronę samochodu, a gdy dzieli mnie od niego jakieś 5 metrów staję jak wryty i mało co nie puszczam pawia.

Wydaje Ci się, że są słodkie, ale tak naprawdę to przebiegłe, bezczelne gnojki! Tak, tak – gołębie, to o nich właśnie mówię. Niby takie milusie, nieszkodliwe, że aż chce się rzucić parę ziarenek by dokarmić tę armię skurczybyków. Tymczasem nie ma na naszej planecie bardziej dwulicowych kanalii, bo gdy tylko odwrócisz wzrok te – z pozoru – milutkie dranie obsrają Ci przednią szybę auta i drzwi od strony kierowcy (celując oczywiście prosto w klamkę, no bo jakże by inaczej).

Cofnąłem się do sklepu po chusteczki higieniczne, starłem białą minę przy klamce, a tu nagle NIESPODZIANKA: jak grom z jasnego nieba spadają dwie kolejne! I może nawet puściłbym to płazem, gdyby nie fakt, że jedna trafiła w moją świeżo wypraną kurtkę! Nosz kurwa jego mać! Dwie godziny prania, ożywczy zapach polnych kwiatów, a ten bezczel ładuje prosto na mój rękaw! Oj, zagotowało się we mnie. Rzecz jasna nic nie mogłem zrobić skoro siedział se cwaniaczek na gałęzi jakieś 4 metry wyżej, postanowiłem jednak, że napiszę co sądzę o takich jak on i wyślę list. Tak, TEN LIST KIERUJĘ DO CIEBIE OBSRAŃCU!…

Drogi, cholerny obsrańcu.

Choć jesteś zbyt głupi by to przeczytać, chcę byś wiedział, że na samą myśl o Tobie oraz podobnych ci diabelskich pomiotach robi mi się niedobrze. Twój brak ogłady, a także zerowy szacunek dla wszelkich relacji społecznych budzi mój głęboki niesmak. Kiedy przed oczyma jawi mi się Twój obraz widzę seler. Wiesz dlaczego? Bo seler to najbardziej gówniane z warzyw, a Ty właśnie takim selerem wśród ptaków jesteś. Nikt Cie nie lubi, nikt Cie nie szanuje. Myślałeś, że kiedy inne ptaki nie chciały się z Tobą bawić, był to zwykły przypadek? Otóż, kurwa, nie.

Tak gołębiu, porównałem Cię właśnie do selera. Czujesz to upokorzenie? Czujesz? Mam nadzieję, że tak! W sumie to nawet za mało powiedziane, bo seler to się chociaż umie jakoś zachować – popływa sobie w tej zupie, można go potem zostawić na talerzu. A Ty? A Ty co? Ty oczywiście nie potrafisz zadowolić się drugim planem, zawsze musisz być w centrum zainteresowania, prawda? Udajesz milusiego, zgrywasz słodziaczka kiedy tak naprawdę wyczekujesz tylko momentu, by obsrać mi kurtkę. I co, dumny z siebie jesteś? Dumny? Jeśli tak to gratuluję Ty podniebny szczurze! Fuck, nawet szczur jest bardziej spoko, bo chociaż nie tworzy pozorów. Ale gołąb nie, gołąb idzie w zaparte, że niby jest kochany. Mam więc dla Ciebie koleżko newsa z ostatniej chwili: Przejrzałem Cie na wylot!

Co Ty sobie w ogóle myślisz? Że niby kim jesteś? Bo umówmy się, że do orła Ci daleko. Mamy zresztą – my, ludzie, na których tak bardzo lubisz srać – takie powiedzonko: Kto gołębiem się urodził, orłem nie umrze. Uwierz, nie jest to dla Ciebie żaden komplement. I co? Zatkało kakało? Powiem Ci więcej – nawet gołąbków się z Ciebie nie robi. Gołąbków! Wszyscy wolą ryż zawinięty w kapustę bardziej niż Ciebie. Kumasz to?

Wydaje Ci się, że jesteś sprytny, ale tak naprawdę jesteś zwykłym obsrańcem i w pewnym sensie jest mi Cię naprawdę żal. Wśród wszystkich ptaków świata, takich jak Ty rozpoznam na kilometr nawet gdybyś przemalował się na bordowo w granatowe grochy. Zresztą moi kumple – David Guetta i Rihanna napisali specjalny kawałek by pokazać jak łatwo zdemaskować Ciebie i całą Twą pozbawioną godności rodzinkę. Kawałek ten odpowiada na klasyczne pytanie…

… WHO’S THAT BIRD?

Odpal Youtube’a i zanuć z Miss Barbados Poczuj rytm i zobacz jak wiele z tego tekstu pokrywa się z rzeczywistością…

Fell the adrenaline moving under my skin

It’s an ADDICTION such an ERUPTION

Łapiesz przekaz między wierszami?

I don’t really care

I don’t really care, care. Care (FELL IT IN THE AIR YEAH)

Wiemy skubańcu, wiemy, że you don’t care in the air. Wiemy to lepiej niż Ci się wydaje.

Too cold for you to keep him

Too hot for you to leave him

(…)

and you wonder

WHO’S THAT BIRD?

WHO’S THAT BIRD?

Bo widzisz obsrańcu – mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale życia… życia obsrańcu nie oszukasz. I choćbyś uciekał setki kilometrów z uwieszoną przy nodze obrączką, znajdę Cię. I choćbyś był sobie (podobno) „symbolem pokoju” wiedz, że między nami pokoju nigdy nie będzie, bo zasady współżycia dla wszystkich mieszkańców Ziemi są takie same, a Ty na nie po prostu SRASZ na co godzić się nie mogę.

Z wyrazami szacunku
pisanepopijaku.pl


Fot.: instagram.com/pisanepopijaku/

To też może Ci się spodobać:

17 komentarzy

  1. Kiedyś w Toruniu podobno była taka akcja, że postawiono białe bilbordy na starówce i był tam napis w rodzaju: „Zobacz jak ci się gołębie odwdzięczą za dokarmianie”. Ponoć chodziło o to, żeby gołębie ob… tak, tak… obmalowały ten bilbord wedle uznania. Nie wiem, czy to prawda z tą społeczną reklamą i czy gołębie toruńskie się spisały, bo słyszałam to jako anegdotę 😉

  2. „Gołąb – seler wśród ptaków”, normalnie, wygrałeś internety tym zdaniem! 😀
    I powiem Ci, że popieram i zgadzam się w całej rozciągłości. Bardzo lubię zwierzęta wszelakie, ale jeśli chodzi o gołębie to NIENAWIDZĘ tych latających szczurów śmietnikowych!

  3. Sprawa podobnie ma się do trawnikowych obsrańców, ale nie będę poruszała tego niewygodnego tematu i narażała się wielbicielom czworonogów… >.<

  4. Gołębie to pikuś w stosunku do obsranych raz przy raz trawnikach, a często też chodnikach… Pozdrawiam właścicieli…

  5. Haha świetny post, muszę przyznać poprawił mi wieczór. Przypomniała mi się zabawna sytuacja, szłam do szkoły i oczywiście paliłam przed lekcjami i przed samym wejściem dwa gołębie naptakały na mnie, jeden na głowę, drugi na bluzę. Było zabawnie. 🙂

  6. Haha no uśmiałam się po pachy. Opis trafny jak nie wiem. Mieszkam w Krakowie i u mnie gołębi jest tyle że szok. Wiem, że nie powinnam się śmiać z Twojego nieszczęścia jednak ponoć takie obesranie przynosi szczęście. Także na szczęście:] Pozdrawiam

  7. Najlepiej! 😀
    Kto nie miał przygody z obsrańcami… 🙂

  8. No no! Widzę, że nieźle Cię zdenerwował ten diabelski pomiot! Ja nie znoszę gołębi od chwili, gdy jeden z nich narobił mi na głowę, kiedy wychodziłam z domu na imprezę… I cała fryzura, cierpliwie układana przez niemal godzinę, poszła się gwizdać! Nienawidzę drani!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *