Ten o tym, co wkurwia mnie najbardziej…

Ten o tym, co wkurwia mnie najbardziej…

Generalnie rzecz biorąc, spokojny ze mnie facet. Bardzo emocjonalny, to fakt, jednak emocje te zamykam w sobie. Niewiele rzeczy mnie cieszy, za to sporo wyprowadza z równowagi. Staram się nie dać tego po sobie poznać. Pewne sytuacje potrafią wkurzyć i sprawić, że zacisnę pięści, jednak tylko jedna potrafi wkurwić mnie tak naprawdę…

Wkurwia mnie akcja na dziale mięsnym w osiedlowym spożywczaku. Zawsze taka sama.
Przede mną 6 osób obsługiwanych przez dwie babki i ja na końcu kolejki. Idzie w miarę sprawnie. I kiedy zostaję już tylko ja i babcia przede mną, jedna z obsługujących pań idzie na zaplecze, bo przecież są tylko dwie osoby. I wtedy się zaczyna…
– Co podać? – pyta kasjerka babę przede mną.
– Hmmm – odpowiada babcia. I czas staje w miejscu. Ptaki zastygają w locie, wszyscy klienci sklepu wstrzymują oddech, bo po 15 minutach stania w kolejce, na pytanie „co podać?”, baba odpowiada „hmmmm”.
Hmmm” – kontynuuje, a ja czekając tylko po 15 deko polędwicy sopockiej, wiem, że chwilę nam się zejdzie.
– Hmmm, to ja bym poprosiła… Hmmmm….. Ona nie wie, kasjerka nie wie, ja nie wiem. Sam pan Bóg tego, kurwa, nie wie.
– Tego boczku wędzonego, wie pani co, taki paseczek. „Taki paseczek” powie i chuj wie o co jej chodzi. Co to do kurwy jasnej jest „taki paseczek”? Paseczek to można przymierzyć albo dostać na świadectwie, ale kiedy stoisz w kolejce i mówisz, że chcesz „taki paseczek” to wkurwiasz społeczeństwo!
– Taki? – pyta pani za ladą.
– Nie. Może taki … hmmm… hmmm… oo, taki. A w sumie, może jeszcze odrobinę. O, o taki!
Skubana bierze jeszcze szynkę konserwową, pasztetową z borowikami, a na koniec uderza na maksa po bandzie!
– A ta ogonówka to dzisiejsza?
Stoję za nią już 10 minut i mam ochotę krzyknąć „NIE KURWA, PRZEDWCZORAJSZA!”. No ja pierdole, przecież wiadomo, że nawet gdyby była sprzed tygodnia, to kobita za ladą Ci tego nie powie!
– Tak, dzisiejsza.
– To poproszę… hmmmm….
Naprawdę nie chce jej zabić, ale sama się prosi.
Uwierzcie, można się zdenerwować, jednak nie to wkurwia mnie najbardziej…

 

Wkurwia mnie stanie w kolejce po odejściu od działu mięsnego.
Idę zawsze do kasy z ciastem, bo tylko przy niej sprzedają alkohol. Nie wiem jakim cudem, ale obojętnie o której godzinie bym nie poszedł, obsługuje na nim ta sama młoda, całkiem niezła laska. Jednak nawet nie zagadam, bo jeśli przez tydzień z rzędu prosisz ją o małą Żołądkową to wiadomo, że nie masz u niej szans. Nieważne.
Dział z ciastami rządzi się swoimi prawami. Babki wykładają tam bułki, domestosy, skarpety z przeceny, pomidory i FIXy Knorra, a potem…
– Jaki sernik pani poleca?
O matko i córko, przecież wiadomo, że poleci ten, który najmniej schodzi!
– Ten – odpowiada kasjerka.
– Hmmm (nie ma to jak stare, dobre „hmmmm”). No nie wiem.
A kto ma, kurwa, wiedzieć??!!!
– To jednak nie. Wie pani co, a to ciasto z brzoskwiniami, to dobre?
Nie, chujowe na maxa! – odpowiadam w myślach.
I jak już weźmie po kawałku z dziesięciu ciast wypala:
– I jeszcze drożdżówkę poproszę. Ta po lewej to z czym?
Jak wół wisi kartka z wielkim napisem „ DROŻDŻÓWKA Z PORZECZKĄ”, ale ona musi zapytać z czym jest. Jest napisane, że z porzeczką, ale chuj wie, może to tylko zmyła i pod kruszonką kryje się pomarańcza. Taka Kinder niespodzianka, tyle, że bez czekolady.
Można się zdenerwować, jednak nie to wkurwia mnie najbardziej…

 

Wkurwia mnie sąsiadka z prawej. Ta z lewej jest spoko, nawet – za przeproszeniem – niezła dupa, do tego umawia się z kumplem z mojego rodzinnego osiedla. Co prawda ma psa z przekrwionymi oczami, który w każdej chwili chciałby rozszarpać gardło, jednak Hania to cudo w porównaniu do babki z prawej.
Generalnie z prawej mieszka (młode) małżeństwo z dwójką dzieci, ale co te dzieci muszą przeżywać! Baba, bez kitu, non stop się drze! Wczoraj smaruję sobie kanapkę masłem, a tam zza ściany:
– ale mamo…
– LICZE DO TRZECH!!
– mamo…
– RAZ!!!
– ale…
– DWA!!!!
– mamo…
– Żadne, KURWA „mamo”, zbieraj te klocki!!!
Dziecko ma jakieś 5 lat.
Kiedy spotykamy się na klatce schodowej tak baba jak i jej mąż z przyklejonymi do twarzy uśmiechami wołają „Dzień dobry sąsiedzie! Oj, Amelka, uważaj, żeby się nie przewrócić”. A prawda jest taka, że od ich krzyków Amelka ma zoraną na maksa psyche. I to w wieku pięciu lat. Czasami aż zastanawiam się, czy nie zadzwonić do MOPSu, albo na policję. Nawet pisząc ten tekst poszedłem dolać sobie coli do drinka i słyszę: „AMELIA!!! ZAMKNIJ SIĘ DO CHOLERY!!”.
Przedwczoraj zjeżdżaliśmy razem windą – ja , Amelia, jej mała siostrzyczka, mamusia i tatuś. Tatulek nagle „żartem” mówi: „No Amelka, uważaj, bo pan słyszy jak Ty krzyczysz przez ścianę”, jego suka- żona uśmiechnęła się przytakując.
Pieprzeni psychopaci
Można się zdenerwować, jednak nie to wkurwia mnie najbardziej…

 

Wkurwia mnie jazda za Lką.
I to nie dlatego, że mam coś do tych ludzi, wiadomo, każdy musi się kiedyś nauczyć, ale no ja pie…
Włącza kierunkowskaz w lewo, jedzie w prawo. Chcesz wyprzedzić, bo jedzie 20 na godzinę, ale nie możesz bo z naprzeciwka sznur samochodów.
Dojeżdżasz do skrzyżowania z sygnalizacją i wiesz, że na tym konkretnym, cholernym skrzyżowaniu zielone pali się przez 15 sekund, za to czerwone dwie minuty. Przed Tobą Lka, zapaliło się zielone i… I zgasł. Już po zawodach, musztarda po obiedzie, akcja spalona. Przy okazji pozdrowienia dla instruktorów, którzy jadąc jednokierunkową, przy skręcie w lewo każą ustawić się po prawej stronie jezdni. Nie jestem mistrzem kierownicy, no ale litości!

Tak, wkurwiają mnie Lki, kolejki w sklepie, sąsiadka. Wkurwia mnie milion innych rzeczy jak chociażby poranny budzik, nowobogackie bubki, które dostały od rodziców milion dolców i wydaje im się, że są panami świata. Wkurwia mnie kiedy ktoś kto nie ma nawet połowy mojego wykształcenia uważa się za mądrzejszego i pierdoląc głupoty poucza mnie, bo może, choć słoma wystaje mu z butów.
Można się zdenerwować, jednak nie to wkurwia mnie najbardziej…

 

Tym co wkurwia mnie najbardziej jest brak punktualności/ spóźnialstwo.
Jestem w stanie wybaczyć zdradę, kłamstwo, czy obelgę, ale nic nie doprowadza mnie do białej gorączki tak jak spóźnialstwo! To jak policzek! Totalny brak szacunku dla drugiej osoby. Autentycznie jest to dla mnie równoznaczne z napluciem w twarz! Jestem tym kolesiem, który umawiając się na ósmą, przychodzi 10-15 minut wcześniej i czeka. I moge czekać, jednak jeśli nie ma Cię punkt ósma, to wiedz, że jestem wkurwiony po całości!

Niedawno widziałem w Internecie „zabawnego” mema. Słodki pieseczek w czepku do kąpieli stoi pod prysznicem, a pod nim napis: „OZNACZ OSOBĘ, KTÓRA TAK WYGLĄDA MÓWIĄC, ŻE BĘDZIE ZA PIĘĆ MINUT”. Mnie to nie bawi i niech ktoś zdejmie temu cholernemu psu czepek ze łba i kopnie w tyłek, żeby zdążył na czas! Po to ktoś wymyślił zegarki! A jeśli nie nosisz zegarka to z pewnością masz komórkę pokazująca, która jest godzina! Naprawdę wiele rzeczy mogę przeboleć, ale jeśli umówiłeś się ze mną i nie przyjdziesz na czas wiedz, że to zapamiętam, wiedz, że wkurwi mnie to bardziej niż baba w kolejce mrucząca „hmmmm”.


 

To też może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *