Jego historia nie miała prawa się wydarzyć. I dlatego jest tak niesamowita – głosi napis na okładce książki, a ja jako fan najlepszej koszykarskiej ligi świata od przeszło dwudziestu lat, wiem jak wiele prawdy zawiera przytoczony cytat. Wyglądający przy innych zawodnikach NBA niczym chuchro, wiecznie walczący z kontuzjami kostek Stephen Curry nie miał prawa znaleźć się w miejscu, w którym jest obecnie. Jakie to miejsce? Ambasadora koszykówki na całym świecie, najbardziej rozpoznawalnej (obok LeBrona Jamesa) twarzy NBA, dwukrotnego mistrza ligi, dwukrotnego zdobywcy nagrody MVP (Najbardziej Wartościowego Zawodnika) sezonu zasadniczego, pięciokrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, faceta, przez którego zmieniany jest system szkolenia młodych adeptów koszykówki, wreszcie niesamowitegoCzytaj dalej »

Światła jupiterów, uśmiech po wręczeniu upragnionego, wywalczonego ciężką pracą, okupionego litrami potu złotego medalu lub piękny puchar wznoszony w geście tryumfu. Publiczność skandująca jedno, jedyne nazwisko oraz łzy wzruszenia i dumy spływające po policzkach członków rodziny. Wszystko to okraszone nostalgiczną (lub energetyczną) piosenką w tle. Tak oto, mniej więcej, prezentuje się finałowa scena większości przeniesionych na duży ekran historii życia popularnych sportowców. Zważywszy jednak na fakt, iż Jestem najlepsza. Ja, Tonya to opowieść o jednej z najbardziej znienawidzonych przez opinię publiczną atletek, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi, zarówno historia ta, jak i sam film, nie miały prawa zakończyć się w sposób klasyczny. Przeszło dwie dekadyCzytaj dalej »

Dzisiaj to już się naprawdę wkurwiłem!… ale do tego jeszcze dojdziemy, bo generalnie zaczęło się całkiem znośnie. Wstałem zajechany jak zwykle – dzień jak co dzień tyle, że czwartek, czyli prawie piątek – jeśli dobrze się zaciągnąć, w powietrzu czuć już weekend. Dwa dni wolne od pracy, po których okaże się, że to o dwa za mało, no ale lepsze to niż nic. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nadchodzący weekend zakończymy z uśmiechami na ustach po tym jak Lewangolski zmiecie z piłkarskiej mapy Europy reprezentację Czarnogóry. Wstaję więc, słonko świeci tak, że na dobrą sprawę można by chodzić po dworze w samej bluzie. „Jakoś zleci”Czytaj dalej »

Następna strona »