Ładnych kilka lat nie jechałem już autobusem. Nie żebym był „ę-ą” co to gardzi komunikacją miejską i podróżowaniem z innymi śmiertelnikami, nic z tych rzeczy, tak się po prostu złożyło. W końcu jeździło się pół miasta, dzień w dzień przez 5 lat do szkoły. Nie wiedzieć zresztą po co skoro nic stamtąd nie wyniosłem, no ale nieważne. Ładny był dziś poranek – ciepło, słonecznie itd. 8:35 – podchodzę na przystanek i już mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia – typowy oldschoolowy przystanek – obdrapana ławka, zerwany rozkład jazdy, bez tych nowoczesnych udziwnień typu daszek, wiata czy jak to się tam nazywa. Jak padaCzytaj dalej »

« Poprzednia strona