Niespodziewany wpis dzień po dniu. Tym razem krótki i na temat, bo tu się nawet nie ma zbytnio nad czym rozwodzić. Kiedyś myślałem, że to może ze mną coś jest nie tak, że odstaję od reszty i – fuck – nie jestem do końca normalny. Tymczasem każdy dzień w pracy umacnia mnie w przeświadczeniu, że na tle otoczenia wypadam co najmniej na 7 w 10 – cio stopniowej skali. No dobra, na 6,5…Czytaj dalej »

Coś się ostatnio zwierzęco na PisanePoPijaku zrobiło. Najpierw cierpiący na niedobór cukru, podgryzający obuwie kudłacz u boku sędziwej właścicielki. A dziś… No właśnie, a dziś ponownie zawitamy do fascynującego świata zwierząt, który tym razem reprezentować będzie ptactwo. Niby mniej hałaśliwe (nie szczeka), niby spokojniejsze, niby nie zdolne do ataku, jednak… czy aby na pewno? To kolejna historyjka z pracy, tym razem – na szczęście – bez dialogów z klientami, za to w aurze tak niecierpliwie wyczekiwanego lata. Z gorącym słońcem, którego promienie całują odkryte ciała wczasowiczów, z trzcinami zgrabnie kołyszącymi się na brzegu jeziora, z ożywczą rosą po której aż chce się BIEGAĆ o porankuCzytaj dalej »

Publikując poprzedni wpis z serii TAKIE TAM, miałem nadzieję, że kolejny nie będzie powiązany z moją pracą, no bo ile można ludzi męczyć opowieściami z kablówki. Niestety życie dość brutalnie zdeptało moje plany już w poniedziałek; po pierwszych trzech minutach spędzonych w tym tygodniu w firmie widziałem, że tekst, który teraz czytacie będzie nawiązywał do telewizji kablowej, wiedziałem również, że ten tekst nie będzie miły… [UPRZEDZAM: WPIS TYLKO DLA TYCH O MOCNYCH NERWACH]Czytaj dalej »