Miejsce: Wyższa Szkoła Bankowa w mieście słynącym ostatnio z przyjmowania luksusowych aut od bezdomnych. Czas: Niecałe 10 lat temu. Poziom trudności: Niezbyt wysoki i choć wydawałoby się, że ciężko studiować ekonomię nie znając nawet tabliczki mnożenia, to jak mawiają – „Najciemniej pod latarnią”, obliczenia były na tyle trudne, że każdy musiał korzystać z kalkulatora. Piękne czasy! Czasy ładowania miesiąc w miesiąc grubej kasy… właściwie po nic. Wszystko to okraszone obroną pracy licencjackiej na zajebiście ciekawy temat, a mianowicie „Logistyka transportu kolejowego w Polsce” (albo jakoś tak). Godziny przebijania się przez opisy pociągów, wyliczenia, rozliczenia, stan aktualny (na ówczesne lata) i przewidywania. Ogólny wniosek płynący zCzytaj dalej »

Kiedy osiem lat temu przyjechałem tam po raz pierwszy w pełni świadomie, zaskoczyło mnie srogo. Już kilkanaście kilometrów przed oficjalnym „Dzień dobry” przywitało na wpół pięknymi, na wpół kiczowatymi cygańskimi pałacykami oraz tramwajem kursującym daleko poza granice miasta. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść. Po przyjeździe na rozgrywane w naszym kraju Mistrzostwa Europy w koszykówce, latem 2009 roku, nieobeznani z miastem i głodni jak wilki szukaliśmy z chłopakami starego, dobrego Maca, zapytaliśmy więc przechodzącego ulicą gościa gdzie ów McDonaldsa znajdziemy. „Tam, prosto, między blokami trzeba przejść” – odpowiedział, a my weszliśmy na blokowisko. I wtedy przeżyłem szok!Szok spowodowany widokiem biegających po osiedlu kur. Autentycznie latały luzem.Czytaj dalej »

Już za kilka dni niebo po raz kolejny ronić zacznie rzewne łzy. Tak, wiem że ostatnio często pada, jednak ta ulewa będzie specyficzna. Skąd mam tę pewność? Ano stąd, że inaczej być nie może skoro po raz drugi anioły opłakiwać będą rocznicę śmierci najbardziej zajebistego zwierzaka ever – Raselka. Być może nie szczekał, być może nie aportował, być może nie błyszczał intelektem (choć za chwilę przekonacie się, że to nie do końca prawda); jednak… był tak cholernie uroczy! Rasi, ten tekst jest dla Ciebie, ziomuś!Czytaj dalej »

« Poprzednia stronaNastępna strona »