Po obejrzeniu ostatniego odcinka pierwszej serii serialu sam Stephen King napisał: KILLING EVE: The rare pleasure of watching a cast and crew that gets everything—every little thing—absolutely right. Co w wolnym tłumaczeniu oznacza, iż zdaniem Króla Horroru Obsesja Eve to rzadko spotykany przypadek, w którym prawdziwą przyjemnością jest możliwość oglądania na ekranie ekipy robiącej wszystko jak należy. I choć pisarz z Maine delikatnie – mówiąc kolokwialnie – „popłynął”, trudno nie podzielać jego zachwytów. Oparty na motywach cyklu powieści Villanelle, pióra Luke’a Jenningsa, ośmioodcinkowy miniserial (który prawdopodobnie przedłuży swój żywot na ekranie) to jedno z największych i najbardziej pozytywnych zaskoczeń wiosennej ramówki w Stanach Zjednoczonych. CiotkaCzytaj dalej »

Ciągle ewoluujący świat seriali dawno już przebił hity dużego ekranu. Nic dziwnego, skoro produkcje stoją na tym samym poziomie, jednak historia opowiadana w odcinkach daje nam więcej frajdy, kiedy losy bohaterów poznajemy na przestrzeni kilkudziesięciu, a nie jak to zazwyczaj bywa w filmach, dwóch godzin. Rokrocznie amerykańskie stacje telewizyjne zalewają rynek setkami nowych seriali, wśród których rzecz jasna znajdują się zarówno gnioty, jak i prawdziwe perełki, zyskujące z czasem status kultowych. Do uznawanych powszechnie za najwyższą półkę zaliczyć można chociażby Grę o tron, Rodzinę Soprano, Breaking Bad, Zagubionych czy Dextera. Wierzcie lub nie – serial omawiany w niniejszym tekście to ta sama, górna półka. Najwyższa zCzytaj dalej »

Sneaky Pete to jeden z największych błędów stacji CBS. Dlaczego? Ano dlatego, że nie jest to ich serial, a mógł nim być. To właśnie CBS późną jesienią 2014 roku podało informacje dotyczące planów rozpoczęcia produkcji. Zdjęcia wystartowały w marcu 2015, jednak dwa miesiące później stacja wycofała się z projektu. Trafił on ostatecznie do Amazonu, który od dawna próbuje – z marnym skutkiem – przebić się na rynek z dramatem mogącym w jakiś przynajmniej sposób konkurować z hitami Netflixa czy HBO. I Sneaky Pete rzeczywiście dramatem jest, choć konkurować z najlepszymi w swoim gatunku nigdy nie będzie, na co składa się wiele czynników, na czele zCzytaj dalej »