Ładnych kilka lat nie jechałem już autobusem. Nie żebym był „ę-ą” co to gardzi komunikacją miejską i podróżowaniem z innymi śmiertelnikami, nic z tych rzeczy, tak się po prostu złożyło. W końcu jeździło się pół miasta, dzień w dzień przez 5 lat do szkoły. Nie wiedzieć zresztą po co skoro nic stamtąd nie wyniosłem, no ale nieważne. Ładny był dziś poranek – ciepło, słonecznie itd. 8:35 – podchodzę na przystanek i już mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia – typowy oldschoolowy przystanek – obdrapana ławka, zerwany rozkład jazdy, bez tych nowoczesnych udziwnień typu daszek, wiata czy jak to się tam nazywa. Jak padaCzytaj dalej »

Znacie to uczucie kiedy budzicie się rano z trzydziestką na karku i pierwsza myśl to: „Coś tu się, kurwa, nie zgadza”? Pewnie nie bo i kto w tym wieku chciałby zawracać sobie głowę takimi duperelami? Trzydzieści plus to już ten czas kiedy wszystko powinno być ułożone – mieszkanie, dzieci krzątające się pod nogami i spokojne wyczekiwanie piórnika. Drewnianego piórnika, dwumetrowej dziury w ziemi i ubranych na czarno panów zasypujących wieko piachem. Jasne, można się oszukiwać, ale prawda jest taka, że powoli zaczyna być już z górki. Godziny, tygodnie, miesiące i lata upływające coraz szybciej. „Oooo 2002”, mrugasz okiem: „Ooo 2009”, kichniesz: „Oooo 2016”. Rodzice mówili,Czytaj dalej »

Przychodzę do roboty, zgłoszeń milionpińsetstodziewińset, że aż nie wiadomo czy się śmiać czy se podciąć żyły, ale co tam, dzień jak dzień, praca jak praca; ruszam. Jeżdżę sobie od mieszkania do mieszkania, nawet nie ma kiedy fajki odpalić, nagle kolejny ze stu telefonów dzisiejszego popołudnia. Dzwoni babka czy bym jej siostrze telewizora nie dostroił. Chciało mi się jak psu orać, ale że dobre mam serce to mówię że mogę podjechać; babka na to że zadzwoni do siostry czy jest w domu i da mi znać. Dzwoni po 5 minutach, cała zasapana, że siostra nie odbiera, już słyszę po głosie, że się zaraz rozryczy, więc mówię żebyCzytaj dalej »

« Poprzednia stronaNastępna strona »